środa, 23 grudnia 2009

Miłość

Dla Ciebie staram pozbyć się wad...




Chora.
Na grypę.
Na katar.
Na ból gardła.
Na kaszel.
Na ból wszystkiego.
Na miłość do Ciebie.




Gdy o Nim myśli w oczach ma łzy...




Kochasz go, Prawda?? - zapytała Dusza. I to za mocno - odpowiedziało Serce.




Ot co.
... Odkochać się ...




Gdy znasz to uczucie, pękniętego serca.




Sentymentalne sranie w banie.
I czasem tak siedzieli patrząc na siebie.
Uwielbiali na siebie patrzeć.




Lubiła na niego patrzeć.
Z ukrycia, w tajemnicy przed resztą.
Znała na pamięć każdy jego ruch,
każde spojrzenie,
którym nie została obdarowana,
każdy uśmiech.
Potrafiła wymienić dni,
w jakich był naprawdę szczęśliwy.
Wiedziała, gdy coś go gnębi.




Wtedy wzięłam do ręki Twój telefon.
Mówiłam, że nie oddam.
Sam pozwoliłeś mi wejść w wiadomości.
Skrzynka odbiorcza : 11
Zapytałam czy serio mogę ?
Powiedziałeś, że tak.
Weszłam. 6 z ostatnich dwóch dni od jakiegoś kolegi.
I 5 sprzed miesiąca ode mnie.
Serce stanęło. Jednak coś czujesz ...




Nie pytaj czemu.
Zanim staniemy się sobie za bliscy,
pozwól mi odejść.
Jest łatwiej w ten sposób.
Nie pytaj dlaczego.




Ile razy w roku można cierpieć przez pieprzoną miłość?
Bilans strat, tak?




W 2010 roku, cały ten Miłosny szajs,
mam zamiar omijać szerokim łukiem.




Ile każde z nas udźwignie w sobie ran?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szukaj na tym blogu